niedziela, 31 grudnia 2017

Przegląd wyjątkowo udanego roku 2017.



Pierwszy dzień nowego roku za każdym razem był dla mnie najgorszym dniem w roku. Bez względu na to czy Sylwestra spędzałam sama, z rodzicami, z koleżanką czy na hucznej imprezie. I nie chodzi o kaca tylko moment podsumowania. Tym razem będzie inaczej :)



Tym razem obudzę się 1. stycznia w super wygodnym łóżku ze świadomością, że mam wszystko czego aktualnie potrzebuję, nawet jeśli będę sama. Wróciłam na Bemowo, mieszkam z bratem w mieszkaniu, które lubię i nie chcę od nikogo uciekać.

Pamiętam jak na początku roku miałam wiele planów do zrealizowania. Było mi źle i bardzo chciałam wszystko zmienić, ludzi, miejsca i ogólnie życie. Oto co się stało...

1. Sylwester 2016/17, otwieram drugą butelkę wina, Wera pyta czy mam plany na nowy rok. Miałam... Nie miałam natomiast siły by je zrealizować. Tak bardzo chciałam wszystko zmienić i wierzyć, że się uda. Właśnie dlatego powiedziałam jej, że nie mam bo nie chciałam by jak zwykle podcinała mi skrzydła. Pisałam posty na blogu o tym czego mi w życiu brakuje i próbowałam coś wymyślić.

2. Spotkanie z Anią i jej czytelniczkami w Sound Garden Hotel. Zostałam wybrana na to spotkanie i baaardzo się cieszyłam. Poszłam tam jak taka przestraszona dziewczynka i pierwszy raz publicznie przyznałam, że chciałabym spróbować swoich sił w rekrutacji ale się boję, że nie jestem dość dobra. Ciągle pod wpływem wampira energetycznego, bałam się nawet mówić głośno. Dziewczyny przekazały mi energię do walki o siebie. Nie chwaliłam się tym w domu, żeby mi nie zabrała znów tej siły by użyć jej jak zwykle przeciwko mnie. Powstała też na FB grupa, gdzie tą energią się dzielimy ze sobą nawzajem.
Poszłam też na imprezę firmową, która była pięknie zorganizowana i wszystko było super oprócz ludzi, których w ogóle nie czułam. Wtedy postanowiłam, że do moich 25. urodzin to zmienię
- plan A: spróbuję w rekrutacji i zobaczę czy to faktycznie jest takie super jak mi się wydaje
- plan B: jak się nie uda do tego czasu to jadę za granicę, gdziekolwiek i będę robić cokolwiek.

Spotkałam się też z Mateuszem i jak zwykle żaliłam się na życie przy gorącej czekoladzie i babeczce. On jak zwykle też mi się żalił na życie, więc w ramach pocieszenia opracowaliśmy surrealistyczny plan. Ja pójdę na staż w rekrutacji do naszej ukochanej firmy i pomogę mu zmienić dział na bardziej rozwojowy. Czemu plan był mało realny? Nie wiedziałam czy dostanę się na ten staż oraz nie miałam bladego pojęcia o istnieniu działu, w którym mógłby pracować Mateusz.
Plan się udał, więc tym razem musimy opracować coś równie spektakularnego! :D
Mateusz, w związku z Twoimi urodzinami życzę Ci spełnienia wszystkich planów noworocznych! 

3. W marcu udało mi się w końcu uciec. Miałam atak paniki, bałam się, że to się nigdy nie uda. Wyszłam z domu do pracy i w połowie drogi zawróciłam bo chciałam płakać. Przeryczałam pół dnia i postanowiłam, że dam radę nawet jak będzie trudno. Spakowałam się, wróciłam na dwa miesiące do rodziców i próbowałam wytrzymać. Musiałam się trzymać bo razem z kołem naukowym spełnialiśmy jedno z moich marzeń na 2017 rok - organizowaliśmy Dzień Mózgu! :D 

4. Kwiecień jest jednym z moich ulubionych miesięcy każdego roku. Wraca mi dobry humor i czuję, że mogę wszystko. Mimo mieszkania u rodziców, starałam się żyć normalnie. Jeździłam do pracy, dwa razy w tygodniu do szkoły, czytałam coś w autobusie i tak sobie powoli odzyskiwałam siły. Właśnie wtedy wzięłam udział w rekrutacji na staż, ten konkretny który planowałam od początku roku. Nadal nie wiem jakim cudem się udało i czemu nie udało się Sabinie, która jest super ale jestem wdzięczna. Kiedy przyjechałam na AC do firmy miałam mega stres ale na recepcji przywitali mnie Mateusz, Ania i Sebastian, a cały stres nagle zniknął.W tamtym momencie już wiedziałam, że będzie dobrze bo nie może być inaczej.

5. Wróciłam! Do życia i do firmy, która ciągle ode mnie czegoś wymaga a w zamian daje jeszcze więcej. Nawet gdyby okazało się, że zaraz po nowym roku mnie zwolnią to i tak bym była wdzięczna za czas, który tam spędziłam. Po żółtej stronie mocy naprawdę można wszystko! :D

6. W czerwcu się przeprowadziłam bo już miałam dosyć mieszkania z rodzicami (ponad dwa miesiące to strasznie długo) i nie chciałam tracić czasu na dojazdy. Wybrałam najgorzej, z tępym kibolem w dusznej klitce. Dodatkowo czerwiec był miesiącem wesela jednej z moich sióstr ciotecznych, które zawsze traktowałam jak rodzone. Czemu jedna może myśleć samodzielnie a druga potrzebuje protezy mózgu w postaci niedojebanego męża? :/

7. Lipiec jakoś przeżyłam, chociaż nie pamiętam za bardzo jak. Kojarzę piwo i książki. Jeszcze nadgodziny.

8. W sierpniu postanowiłam, że chcę w końcu mieszkać jak człowiek. Mój brat postanowił się wyprowadzić od rodziców i zaczęliśmy szukać mieszkania. Codziennie, w nocy i z samego rana przeglądałam ogłoszenia. No i się udało! Tak bardzo miałam już dosyć tego kibola i jego kumpli, że nie mogłam się doczekać wyprowadzki. Przez ten czas poznałam Anię, która u niego pomieszkiwała i z którą spędzałyśmy wieczory na rozgryzaniu psychiki ludzkiej popijając rumianek na zmianę z wódką.
W tej klitce wielkości namiotu zmieściłam też siostrę ze szwagrem i brata. Resztę krótkiego urlopu spędziliśmy wyjątkowo w Wyszkowie. Piliśmy kraftowe piwa nad Bugiem i jedliśmy najlepsze burgery ever.
Pojechałam też do Trójmiasta na weekend, który spędziłam z Bartusiem, jego chłopakiem i ich przyjaciółmi. To był szalony weekend, przed wyjazdem całą noc zwijałam się pod łóżkiem z bólu brzucha i łykałam tabletki jedna za drugą a wracałam przemoczona do suchej nitki z deszczówką w trampkach. Jestem mega wdzięczna za ten reset <3

9. Przeprowadzka! To mieszkanie to najlepsze co mi się mogło trafić w tym roku. Jest dokładnie takie jak chciałam, za dobrą cenę i w miejscu które lubię. Teraz już na serio po pracy wracam DO DOMU. Tu jest mój dom, nie wiem na jak długo bo przecież wynajmujemy ale podobno na jakieś trzy lata. Jest mi tu naprawdę dobrze. Wszystko zaczęło się układać i już niczego się nie boję.

10. Miałam jechać do siostry ale praca pokrzyżowała mi plany. U niej też średnio fajnie się dzieje, więc spotkamy się dopiero w nowym roku. W związku z silnym wpływem jesieni na mój nastrój zaczęłam jej silnie zapobiegać. Dużo gotowałam i piekłam. Pierwszy raz robiłam coś drożdżowego, konkretnie rogaliki. Znowu zaczął się rok akademicki, wróciło koło naukowe ale już z nowym opiekunem i nowymi pomysłami.

11. W listopadzie poczułam lekką frustrację. Wszystko stanęło w miejscu mimo zmian. Mój rozwój w pracy stanął w miejscu, siostra przestała mieć dla mnie czas a druga się na mnie wypięła (tzn jej proteza mózgu jest fabrycznie uszkodzona). Zdałam sobie sprawę, że zablokowałam się też na książki. Musiałam coś zrobić. Zaczęłam o tym mówić po prostu i o dziwo podziałało. Nie na wszystko ale jednak. Dostałam też stypendium rektora i w nagrodę kupiłam sobie książki. To wszystko dzięki Weronice z koła naukowego, która jest bardzo pomocna, nie traci wiary i na pewno będzie mega dobrym psychologiem. Życzę studentom samych takich wykładowców.

12. No i mamy grudzień. W pracy mam sinusoidę - raz jest chujowo jak to w korpo, raz super bo to wyjątkowo fajne korpo. Tak sobie zaczęłam myśleć, że ten mój plan stażu w rekrutacji trochę więcej mi dał niż się spodziewałam. Nauczyłam się też sporo o employer brandingu ( i będę się uczyć więcej), o szkoleniach i organizacji eventów. Nie wiem co będzie dalej ale już się nie boję stracić pracy. Teraz już wiem, że mogę wszystko :)
Na gwiazdkę dostałam 7 książek, chyba w ramach rekompensaty za 25 lat życia, w którym nigdy nie dostałam w domu książki chociaż tak bardzo chciałam. Jak będę mieć swoje dziecko to będzie mieć wszystkie książki jakie będzie chciało mieć!
Co jeszcze dostałam na święta? Nie liczy się portfel, kalendarz, herbaty ani prosecco. Dostałam Olafa, który mi uświadomił, że "dla niektórych ludzi warto się roztopić", w sensie odmrozić swoje serducho. Dziękuję, chociaż nadal nie mogę uwierzyć, że to się dzieje naprawdę <3



To był przegląd roku 2017. Plany na rok 2018 zamieszczę jak tylko je wymyślę i będę pewna, że na pewno chcę je zrealizować ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)