sobota, 11 listopada 2017

Mów dalej, właśnie Cię diagnozuję



Tak łatwo jest kogoś ocenić, wyrobić sobie zdanie i nie wnikać w szczegóły. Po co? Jeszcze by się okazało, że dokonaliśmy błędnej oceny i ta osoba wcale nie jest taka, jaką ją widzimy...
O ile w zwykłych kontaktach międzyludzkich to całkowicie normalne, o tyle w diagnozie psychologicznej nie można poprzestać na pierwszym, subiektywnym wrażeniu. 



Rozpoczynając piąty semestr studiów psychologicznych miałam ogromną nadzieję na jakieś fajne zajęcia, najlepiej w formie ćwiczeń. Takim przedmiotem okazała się diagnoza psychologiczna, która jest jednym z najważniejszych elementów pracy psychologa z pacjentem/klientem. Tego nie da się nauczyć na sucho, musimy ćwiczyć na żywych organizmach. Siadamy w kręgu i rozmawiamy o uczuciach. Nazywamy je i staramy się doprecyzować co w tej chwili dla nas znaczą. Łączymy się w pary i próbujemy wejść w rolę. Kiedyś będzie to nasza rola życia, dziś tylko jej próbujemy.

Jak wyglądają zajęcia?
Tak jak wspomniałam wyżej, siadamy w kręgu i ćwiczymy. Każdy ma szansę się wypowiedzieć i ma na to swój czas. Do tej pory mieliśmy tylko kilka zajęć. Jedno z nich polegało na pokazaniu uczuć bez używania słów, reszta miała je odgadnąć i nazwać. Dobieraliśmy się też trójkami i naszym zadaniem było napisanie kilku słów do dwóch osób, taki feedback dający informację o uczuciach jakie w nas te osoby wywołały. Inne zadanie polegało na pięciominutowych wywiadach z kimś mniej znanym, a następnie na przekazaniu zebranych informacji grupie. Ostatnio oglądaliśmy film z wizyty pacjentki w gabinecie, ale bez głosu, sami musieliśmy zgadnąć co mówi i co czuje.

Jaki to ma cel?
Nie każda osoba w grupie ma jakiekolwiek doświadczenie w pracy z drugim człowiekiem, dlatego jest to dla nich trudna sytuacja, w której znaleźli się po raz pierwszy. Zdziwił mnie fakt, jak wiele osób ma problem z nazywaniem swoich uczuć. Jak wiele osób nie potrafi po prostu rozmawiać z kimś obcym. Jak wiele osób odwraca wzrok i stawia przed sobą mur. Jak wiele z tych osób boi się oceny... Temu właśnie służą póki co te ćwiczenia. Mamy się przełamać i nauczyć kontaktu z drugim człowiekiem, ponieważ właśnie na tym polega praca psychologa a większa część grupy ma takie problemy. Na tych zajęciach nie nauczymy się stawiania diagnozy, nie będziemy w tym specjalistami po jednym semestrze, ale będziemy mieć świadomość tego, z czym wiąże się nasza dalsza droga. Każdy indywidualnie zobaczy, czego jeszcze musi się nauczyć. Zdarzają się osoby, które nie trzymają granic i przekraczają strefę osobistą. Niektórzy nadinterpretują otrzymane informacje. Mimo wszystko, te zajęcia mają sens. Ludzie przestają się bać kontaktu i jak tak dalej pójdzie to cel zostanie osiągnięty. Nie ma sensu oczekiwać cudów.

Czy dla mnie jest to trudne?
Szczerze? Nie. Na poziomie grupy, z którą spędziłam dwa poprzednie lata nie jest to dla mnie wyzwaniem. Mam jakieś doświadczenie za sobą w obserwowaniu ludzkich problemów i reagowaniu na nie, więc silne uczucia mnie nie zaskakują. Miałam do czynienia z ludźmi zaburzonymi w przeróżny sposób i w różnym wieku. Skończyłam już jakieś studia w podobnym zakresie, gdzie z nudów czasami się czegoś uczyłam. Odbyłam też jakieś pseudoszkolenia z diagnozowania lęku i też wtedy musiałam wyjść ze strefy komfortu, by tak serio coś poczuć. Obecnie mam okazję na szlifowanie warsztatu podczas rozmów rekrutacyjnych, czyli korzystam z możliwości pracy psychologa w biznesie. Na początku obserwacja i udział bierny a już niedługo coraz więcej samodzielności. Mam wtedy styczność z osobami pod wpływem stresu, czasem silnego. To też są często osoby, które boją się oceny, więc nie mówią wszystkiego wprost i trzeba ich dobrze słuchać (czy jest sens pisania o tym, co to znaczy być dobrym słuchaczem?). Mimo wszystko chętnie uczestniczę w zajęciach bo zawsze to jakieś nowe doświadczenia, nie mogę przecież bazować jedynie na tych już zdobytych. 

Czy przyda mi się to do czegoś?
Oczywiście! W rekrutacji poprawna diagnoza jest kluczem do efektywnego zatrudniania właściwych osób na właściwe stanowiska. Nie mam pojęcia czy będę kiedykolwiek pracować z pacjentami ale istnieje takie prawdopodobieństwo. Nasze koło naukowe ma nowego opiekuna i nowe cele, więc pracy z pacjentem też będę mieć okazję doświadczać. Jeśli będę mogła zastosować wiedzę w praktyce to będzie znaczyło, że zajęcia miały dla mnie sens, a będę mogła na pewno i to całkiem niedługo :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)