niedziela, 10 września 2017

Kilka sposobów na to, jak zdobyć moje serce



Słyszałam o sobie wiele skrajnych i wykluczających się wzajemnie opinii. Dla jednych jestem zimna i nieprzystępna a inni uważają, że jestem bardzo wrażliwą osobą z sercem na wierzchu. 
Nawet zdarzyło mi się usłyszeć, że owszem jestem osobą z sercem na wierzchu ale chyba ktoś mi je podziobał widelcem... Może faktycznie tak było, ale sama też nie jestem święta.


U innych najbardziej ujmuje mnie totalna szczerość, brak skrępowania i obaw typu "co ludzie powiedzą?". Nie mylić z bezczelnością - tego nie lubię, ponieważ mimo wszystko uważam, że trzeba mieć wyczucie co z kim i kiedy można. 
Sama kiedyś starałam się ukryć swoją przeszłość przed światem i naiwnie myślałam, że tak będzie lepiej. Teraz nie mam problemu z tym, żeby odpowiedzieć na większość pytań o jakieś czarne dziury z dawnych lat. Oczywiście pod warunkiem, że coś pamiętam i nie zdążyłam wyprzeć bo nawet mnie przeraził fakt jak wiele takich rzeczy było. Wyczuwam takich ludzi, jak ja kiedyś, i trochę się ich boję.

Z kim mogę się szczerze przyjaźnić? Tu pojawia się lekki problem, bo nie lubię nazywać ludzi przyjaciółmi, nawet jeśli bardzo wiele na taki rodzaj relacji wskazuje. Żeby nazwać kogoś przyjacielem potrzebuję przynajmniej kilka lat a i tak zazwyczaj się to kiedyś kończy. Miałam takie osoby i niestety zauważyłam schemat nawiązywania tych relacji. Każda z tych osób miała zaburzone relacje z rodzicami, bardzo. W każdej było trochę za dużo patologii, którą razem próbowałyśmy ogarnąć. Żadna nie skończyła się dobrze ale im dawniej, tym łatwiej mi podczas przypadkowych spotkań.

Zdarzyło mi się, że zrobiliśmy imprezę świąteczną na spontanie i ktoś zaprosił moją ex przyjaciółkę. Przyjechała w ciągu pół godziny... Mogłyśmy gadać i gadać ale tak serio, to nie mogło się udać. Każda miała inne priorytety. Ja za wszelką cenę walczę dalej...
Jeszcze w ten weekend widziałam zdjęcie innej ex przyjaciółki podczas pierwszego od 25 lat spotkania z przyrodnią siostrą, o której tylko wcześniej słyszałam ale nie bardzo wierzyłam w jej istnienie. Wzruszyłam się.  

One nadal są w moim sercu i będę pamiętać wszystko, chociaż nie bardzo pamiętam czemu wybrałam akurat te osoby. I czemu powielałam schemat, nawet po wyjściu z depresji. 

A w kim mogłabym się zakochać? Teraz uwaga: publicznie przyznam się do czegoś :)
Przez około dwa lata miałam ogromny sentyment do chłopaka poznanego w internecie. Spotkaliśmy się kilka razy i jego totalna szczerość i dobroć była widoczna na pierwszy rzut oka. Nie wiem kto to spieprzył ale zapewne ja. Na pierwszym spotkaniu zarejestrował się jako potencjalny dawca szpiku a na nadgarstku miał błękitną opaskę ze znakiem nieskończoności - był również zadeklarowanym dawcą organów. Dla mnie to mega ważne ze względu na wujka, który dzięki przeszczepowi nerki przeżył jeszcze 11 lat, a dziś w nocy minie rok od jego śmierci. Mocno wierzył w Boga  i w to, że ludzie są dobrzy z natury. Po kilku miesiącach zrezygnował z kierowniczego stanowiska, bo procedury których musiał pilnować krzywdziły ciężko pracujących ludzi. Postanowił do nich dołączyć. Z różnych powodów kontakt się urwał ale po moim wielkim fochu bardzo tęskniłam za jego dobrym słowem na każde zło tego świata i nie wahałam się pisać nawet w środku nocy. Oczywiście dostawałam odpowiedź i wszystko wracało ale mój honor i zawziętość nie pozwoliły mi się ugiąć. Dzięki temu chłopak ma teraz poukładane życie z narzeczoną a ja to wszystko obserwuję na facebooku, uleczona i szczęśliwa, że mu się udało. Naprawdę życzę jemu jak najlepiej a światu więcej takich ludzi.

Kto jeszcze może znaleźć miejsce w moim sercu? Zupełnie nie interesuje mnie w co wierzysz, z czego żyjesz i gdzie mieszkasz. Kiedyś na e-pulsie miałam grupę znajomych z całej Polski i nie tylko. Wysyłaliśmy sobie listy i gadaliśmy godzinami przez telefon. Naprawdę każdy ma szanse być dla mnie kimś bliskim. 

Pod warunkiem, że nie jesteś bezczelnym chamem, nie krzywdzisz ludzi i nie obnosisz się z hajsem.

Byłoby cudownie, poznawać same osoby szczere i kochane jak Bartuś poznany na festiwalu zupełnie przypadkiem, dobre jak mój anioł poznany na badoo, zarażające radością jak Natalka, której już nie ma z nami. Moje serce jest schowane pod grubą warstwą lodu ale topi się zupełnie w takim towarzystwie. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)