czwartek, 7 września 2017

Co mnie denerwuje najbardziej?



Mogłabym powiedzieć, że mój słomiany zapał mnie denerwuje ale nie mogę bo to zależy tylko ode mnie i jest jedną z rzeczy, na które mam wpływ większy niż na inne.

Jak widać jest 7. dzień września a ja napisałam 2 teksty zamiast 6 :)

Mój cichy ale wierny czytelnik robił mi dziś wyrzuty z tego powodu, więc wracam (chociaż może lepiej byłoby obejrzeć kolejny odcinek "Seksu w wielkim mieście"?).

Dooobra, poniżej 3 rzeczy, które mnie najbardziej denerwują:

1. Tłumy ludzi. Nienawidzę się przepychać, stać w kolejkach i być zbyt blisko obcych ludzi. Ikea w niedzielę? Nic przyjemnego, musiałam kupić materac i wróciłam zmęczona jak po pracy w kamieniołomie. Powrót z Wyszkowa w niedzielę o 19 autobusem? Wolę wstać o 5 w poniedziałek i mieć dwa wolne miejsca tylko dla siebie. Zdarza się, że muszę. Jeszcze tej zimy stałam w płaszczu zimowym jadąc zapchanym metrem do Mordoru bez możliwości zaczerpnięcia oddechu.
Dziś na przykład nie wzięłam udziału w mini imprezie po spotkaniu z zarządem bo było jedzenie, alkohol i pełno ludzi.

2. Niedasieizm. W wolnym tłumaczeniu - słowa "nie da się". Wszystko się da, każdy wynalazek powstał, ponieważ ktoś udowodnił, że jednak DA SIĘ! Może być trudno, może trzeba będzie długo poczekać na efekt ale można. Schudnąć 50 kg, nauczyć się podstaw programowania w kilka miesięcy, tanio podróżować, rzucić palenie. Odpowiednie nastawienie i dobry plan na początek wystarczą. Potem już tylko trzeba zacząć działać i nie słuchać złotych rad od niedowiarków.

3. Wpieprzanie się w czyjeś życie. "Powinnaś rzucić te studia, znaleźć w końcu męża, mieć stałą pracę." A co jeśli ja tego nie potrzebuję? Wkurza mnie to jak jasna cholera. Nie tylko, kiedy dotyczy mnie. Dostaję piany jak słyszę, że ktoś wymądrza się na temat czyjegoś życia. "Jest starsza ode mnie i dopiero ślub wzięła?! Przecież w tym wieku powinna mieć już odchowane dzieci!". No jasne, bo ty wiesz najlepiej dlaczego właśnie teraz wzięła ślub i nie ma dzieci, powinna żyć tak jak ty bo to jedyna słuszna droga.

Podsumowując, najbardziej wkurzają mnie ludzie. Nie znaczy to, że nie lubię ludzi w ogóle. Nie lubię żyć z ludźmi, którzy nie chcą pozwolić innym na życie według własnego planu. Prawie siadając na mnie w komunikacji miejskiej i zgniatając mnie bagażem podczas wychodzenia, wątpiąc w moje znakomite pomysły i akceptując wyłącznie życie proste jak od linijki. Uwielbiam za to otaczać się ludźmi dającymi moc. Dzięki nim czuję jakbym pływała w morzu inspiracji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)