piątek, 1 września 2017

10 rzeczy, które mnie ostatnio uszczęśliwiły



Zaczynam wyzwanie od kilku szczególnie fajnych momentów z upływających wakacji.
Jaram się raczej drobnostkami ale były też i większe rzeczy :)




1. Widok z klifu w Gdyni Orłowie <3
Nie wyjeżdżałam w te wakacje nigdzie bo czekałam na urlop mojego rodzeństwa, żeby razem ruszyć na Mazury. Nie wyszło. Pewnej nudnej niedzieli napisałam do Bartka, którego poznałam w zeszłym roku na festiwalu. Pytałam czy się wybiera na festiwal do Krakowa czy ja mam jechać do Gdańska. No i pojechałam do Gdańska. Szlajaliśmy się po krzakach, wspinaliśmy na klif, bawiliśmy się w klubie i na koniec zmokliśmy do suchej nitki w drodze do Sopotu. Wszyscy pytali "ale jak to jedziesz sama na weekend nad morze?". Normalnie, poznałam kochanych ludzi, z którymi intensywnie spędziłam czas. Najbardziej jednak zapamiętam widok z klifu w Gdyni, ponieważ mam okropny lęk wysokości, a mimo wszystko weszłam tam.



2. Koncert Jimka i Młodej Polskiej Orkiestry
Paulina, dzięki za udostępnienie info o wydarzeniu :D
Wybrałam się z kolegą i koleżanką z pracy, dzięki czemu mieliśmy też motywację, żeby skończyć wcześniej. Najpierw poszliśmy na lody a potem na piwo i Dixit. Czemu mnie to tak jara? Bo koncert był świetny i spędziliśmy czas we trójkę jak za dawnych czasów. Kiedyś z własnej woli zdarzało nam się przychodzić do pracy w innych godzinach niż wszyscy, żeby siedzieć do późna i mieć spokój od wszystkich. Zdarzało nam się przyjść w święto narodowe... To było za czasów, kiedy byliśmy w jednej sekcji a teraz już od dawna nie pracujemy razem.

3. Usprawnienie mojej pracy
Trochę patologiczne radości widzę, bo poniekąd związane z pracą ale paradoksalnie to nie o pracę chodzi. Wspomniany wyżej bardzo dobry kolega, dzień przed koncertem Jimka zrobił mi jakiś skrypt w VBA i siedział z tym do nocy, żeby wszystko działało. Po co? Żebym właśnie nie musiała siedzieć w biurze i przez trzy bezpłatne nadgodziny klikać, średnio raz w tygodniu. Zamiast tego wystarcza 10 minut. Jaka była moja radość, kiedy spadło to ze mnie. I świadomość, że będę mogła wychodzić o ludzkiej porze robiąc i tak wszystko co do mnie należy :D

4. Spotkanie z siostrą
Nic nie było tak jak zaplanowałam ale i tak się cieszę, że mogłam spędzić z nią czas. Mieszka za granicą, więc raczej nie mamy za wielu okazji do spotkań. Rozmawiamy przez Skype ale nie możemy razem napić się piwa. Tzn możemy i robimy to czasem, przez kamerkę :) Tylko, że lepiej jest posiedzieć nad rzeką w parku i napić się ciemnego Burmistro z kolorowych kubeczków, którymi oczarowałyśmy nawet straż miejską :D To nic, że się rozchorowałam i mam katar od dwóch tygodni

5. Znalezienie mieszkania.
Ten uczyć, kiedy wygrywasz życie i wiesz, że będzie już tylko dobrze. Odkąd nie mieszkam z Werą, ciągle coś jest nie tak i czuję jakbym nie miała domu. Na Zeusa miałyśmy dom, potem się wszystko spsuło i była lipa. Mimo wszystko, nie żałuję niczego prócz mieszkania z moim obecnym współlokatorem. Zupełnie nie moja bajka, uczucie jakbym była więźniem. Malutkie przestrzenie, brak miejsca, smród fajek i patologiczni kumple podczas każdego meczu Legii. Są plusy oczywiście, w nocy z centrum bez żadnego problemu 10 min i jestem w łóżku. Poznałam Anię, która jest z jeszcze innej bajki niż kolega z pokoju obok. Na szczęście teraz już będę mieszkać z bratem w większym mieszkaniu, tam gdzie żyje mi się najlepiej bo daleko do centrum i właścicielka też jest normalna. Obecne lokatorki też są bardzo spoko, więc nie mam żadnych obaw o stan mieszkania. Jedna nawet chce przyjść na staż do mojej cudownej firmy, nie ma pojęcia, że o tym wiem a przekazałam już jej CV tam gdzie było potrzebne :)

6. Zakupy :D
Tak, zupełnie serio to piszę. Rzadko kiedy chodzę na zakupu, jeszcze rzadziej coś kupuję a już prawie nigdy nie jaram się tym aż tak. Tym razem kupiłam mięciutki szal w idealnym szarym kolorze i piękną koszulę w kwiaty z h&m, prezentowaną na instragramie Asi Pachli :)



7. Serial "Geniusz"
Pisałam o nim oddzielny tekst bo zakochałam się w historii Alberta Einsteina i jego żony Milevy Marić. Naprawdę się cieszyłam oglądając coś tak dobrego. I nie miałam poczucia, że marnuję czas oglądając serial bo jest poniekąd edukacyjny. Mnie też zainspirował do poczytania więcej na ich temat i zupełnie przypadkiem zainteresowałam się biografiami naukowców :)

8. Zielony lakier do paznokci
Najdziwniejszy odcień jaki miałam na paznokciach, wśród ludzi robi furorę i mi też się podoba. Kupiłam na szybko podczas weekendu w Gdańsku, bo nie mogłam patrzeć jakie mam odpryski i chciałam na szybko przemalować. Kolor dobrałam pod spodnie, które miałam na sobie :)



9. Kurs English for Human Resources w UW Otwartym
Dostałam się z listy rezerwowej na wtorkowy kurs języka angielskiego dla HR i cieszę się, bo będę się uczyć już stricte branżowego słownictwa. Nie wyjechałam za granicę bo mam ten swój staż w rekrutacji i już wiem, że zostanie przedłużony a ja póki co nie czuję się pewnie na tyle, by złożyć ofertę po angielsku. Nigdy nie miałam okazji używać takiego słownictwa, więc bardzo się cieszę.

10. Nie straciłam wiary w to, że będzie dobrze
Fakt, że te wakacje nie były szczególnie udane próbowałam zignorować i cieszyć się z nadchodzących zmian. Tak naprawdę w jeden weekend znalazłam fajną dziewczynę do pokoju na moje miejsce i mieszkanie dla mnie i brata. Posypała mi się jeszcze jedna znajomość w tym roku ale też od początku była skazana na porażkę, więc w sumie to nie będę płakać. Może i czasem jestem złośliwa ale nie czekam aż ktoś mi naprawi życie tylko mierzę się z tym sama. Nie umiem żyć z ludźmi o postawie roszczeniowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)