niedziela, 10 lipca 2016

PSYCHOLOGIA - podsumowanie pierwszego roku studiowania


Na sam dźwięk tego słowa wypowiadanego na głos lub w myślach mam same pozytywne uczucia. Psychologia od wielu lat była dla mnie magią i wielkim marzeniem. Kiedyś myślałam, że nierealnym i pewnie by tak było, gdyby wszystko poszło zgodnie z pierwotnym planem. Miałam zajmować się jedzeniem - dietetyka lub technologia żywienia, chciałam też zrobić kursy baristyczne i cukiernicze. Miał być biznes a wyszła wielka klapa...

Nie o tym jednak miałam pisać, chciałam podsumować pierwszy rok spełniania wielkiego marzenia. Zrobię to w jak najbardziej subiektywny sposób :) Trochę o wszystkim i o niczym jednocześnie :)


Pisałam już jak pokochałam swoje studia ale od tamtej pory minęło jakieś pół roku a miłość rośnie. Nie umiem już sobie wyobrazić, że nie ma w moim życiu psychologii, musi być i koniec.
Wcześniej studiowałam resocjalizację na kierunku pedagogicznym i mimo, iż pracuję teraz w zawodzie, ciężko sobie przypomnieć ile i jakie książki na ten temat przeczytałam przez 3 lata. Na półce nie mam żadnej, nie licząc jednej relacji ojca chłopaka uzależnionego od narkotyków. Podczas pierwszego roku psychologii nie dość, że przeczytałam i mam wszystkie podręczniki, to posiadam jeszcze kilka nieobowiązkowych a związanych z tematem. Reszta była wypożyczana z biblioteki.

Jeszcze przed pierwszym zjazdem pomyślałam, że warto zacząć coś robić wcześniej stąd pomysł na
- kurs "Bajkoterapia kliniczna"
- udział w sesji mindfulness z Martinem Stepkiem
Pewnie coś przeoczyłam, zapewne książki ale reszta miała dopiero nastapić. Poza tym niestety przez cały rok pracowałam na pełnym etacie w korpo.

Oprócz obowiązkowych podręczników i zajęć w szkole rozwijałam się w inny sposób.
- Uczyłam się na platformie Copernicus College kursów "Neurobiologia i życie" oraz "Wokół depresji" (z powodu braku czasu przerwałam ale w wakację wrócę).
- Uczestniczyłam w "Dniu Mózgu" oraz w warsztatach z obsługi EEG w SWPS,
- Brałam udział w eksperymencie dotyczącym uwagi temporalnej w WSFiZ (moja szkoła)
- Oglądałam filmy dokumentalne i fabularne w zakresie psychologii
- Czytałam książki, praktycznie tylko związane z psychologią

Czuję, że to mało ale w międzyczasie robiłam też trochę w kierunku zawodu, który już mam.
- Zrobiłam kurs "Wychowawca wypoczynku"
- brałam udział w wolontariacie dla Fundacji Mederi, opiekując się dziećmi na placu zabaw
- zmieniłam pracę w korpo na pracę w świetlicy


Psychologia zmieniła moje życie w ciągu kilku miesięcy. Teraz robię to co naprawdę lubię i uczę się tego co sprawia mi przyjemność. Do niczego nie muszę się zmuszać, a mimo to chcę więcej.
Podczas pierwszego roku w szkole zdążyłam
- poznać bardziej szczegółowo funkcjonowanie człowieka od strony biologicznej
- dowiedzieć się kilku ciekawostek filozoficznych oraz zastanowić nad własnym postrzeganiem świata
- nauczyć się etyki psychologów i wdrukować ją w swój osobisty schemat zachowania
- uświadomić sobie jak mało wiem o sobie i innych oraz, że tak naprawdę nigdy nie dowiem się wszystkiego
- spotkać wiele fajnych osób, zazwyczaj miłych, ciepłych i koleżeńskich a do tego bardzo inteligentnych, brakowało mi tego na pierwszych studiach
- doświadczyć bycia nauczaną przez ludzi z pasją i bardzo dobrym przygotowaniem merytorycznym

Ponadto otworzyłam się na samotne podróże i zaczęłam przygodę z klubem fitness :D

To jeszcze nie wszystko. Naprawiłam relację z ludźmi na których bardzo mi zależało i pogodziłam się z tym, że nie da się mieć dobrych relacji ze wszystkimi. Są też sprawy, z którymi ciężko mi się pogodzić na przykład umieranie młodych osób pełnych życia i jednocześnie zabijanie czasu przez innych. CZASU NIE MOŻNA ZABIJAĆ, on jest ograniczony. Porozmawiajcie z kimś, kto wie, że może niedługo umrzeć. Tacy ludzie mają moc! Oni wiedzą co w życiu jest najważniejsze i dają cenne rady. Ja staram się z nich korzystać w trybie natychmiastowym bo kiedy jest "jakoś" niewielu z nas chce, żeby było super. Ja chcę, dzięki mądrości tych, którym niesprawiedliwie czas ucieka za szybko. Chciałabym im podziękować bo teraz wiem, że WARTO NAPRAWDĘ ŻYĆ.

Dziękuję też Weronice w dniu naszej 3. rocznicy znajomości na facebooku :) za to, że zawsze mogę na nią liczyć (tym razem nie za to, że jesteś żywym przykładem przeróżnych zaburzeń psychicznych).

A teraz... WAAAKAAAACJEEEEE :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)