poniedziałek, 25 lipca 2016

Kto przychodzi na zajęcia w klubie fitness?



Zastanawiam się ile osób ma taki problem: ""Poszłabym/poszedłbym na fitness ale się wstydzę tych wszystkich wysportowanych lasek, które będą się na mnie gapić z odrazą".
...
Czy coś trzeba dodawać osobom, które już na takich zajęciach były? Nie, niestety nie każdy chcący się przełamał, więc nie wie jak jest naprawdę.
Jest trochę takich ludzi, w tym ja, którzy sprawdzają interesujące zajęcia na youtube, żeby się rozeznać mniej więcej jak to wszystko wygląda. Pewnie kogoś zaskoczę ale muszę powiedzieć, że oglądane tam filmiki nijak się mają do tego jak wyglądają prawdziwe zajęcia.



Do pierwszej wizyty na siłowni zbierałam się jakieś 3 lata. Serio, nie żartuję, tyle czasu zajęło mi wynajdywanie najróżniejszych wymówek, aż w końcu się skończyły. Pewnego dnia zaskoczyłam samą siebie i skorzystałam z promocji BE ACTIVE na karnet studencki. Teraz nie wiem co mnie podkusiło ale bliżej temu było do anioła niż do diabła.

Jako, że mam niewielki problem z rozbieraniem się w miejscach publicznych to tego chyba bałam się najbardziej. Że niby w szatni spotkam same fit laski z instagrama, wyrzeźbione i opalone, prosto z obrazka. No cóż, okazało się, że na Pilates, który wtedy brałam przychodzą osoby w moim wieku jak i w wieku moich rodziców. Kobiety i mężczyźni. Nie ma reguły, są to ludzie z problemami kręgosłupa ale też te fit lalki z obrazka. Nikt na nikogo nie patrzy pogardliwie w szatni. Wiecie czemu? Po pierwsze nie ma na to czasu ani miejsca, po drugie większość tych osób również wstydzi się swojego ciała (dlatego właśnie tam chodzą) a po trzecie nawet jeżeli wyglądasz jak mały słoń to i tak masz respekt bo chcesz to zmienić.

Drugą fobią było to, że one wszystkie są tam takie sexi flexi a ja taka nieskoordynowana... Na pewno się przewrócę, jako jedyna nie zrobię pełnego skłonu i zmęczę się od wymachiwania rękami. Jasne, NA PEWNO. Uwaga, obalam kolejny mit! Prawda jest taka, że na zajęciach każdy ćwiczy indywidualnie i nikt nikogo nie ocenia. Twoim zadaniem jest patrzeć w lustro i na instruktora. Nikt nie ma czasu stać i się gapić (i jeszcze śmiać). Oczywiście, że na niektórych zajęciach możesz być daleko za innymi bo jeszcze nie masz kondycji i nie jesteś tak rozciągnięty/a jak oni po wielu tygodniach ćwiczeń. Najważniejsze to się nie poddawać po pierwszym razie. Idź jeszcze raz, może ci się spodoba jednak a jak nie to wybierz inne zajęcia. Jeżeli inne zajęcia też nie są fajne to może inny klub fitness będzie lepszy.

 Moja pierwsza wizyta to kwiecień, mamy lipiec a ja wypróbowałam 3 różne kluby i 8 instruktorów (zastępstwa też liczę bo to zawsze jakieś nowe doświadczenie). W każdym sprawdziłam też sprzęt cardio - bieżnię i orbitrek. Tak wiem, z tego co piszę powinnam już być fitness ninja ale nie jestem. Może dlatego, że tak bardzo kocham jeść, nie zawsze zdrowe rzeczy. Może przez to, że przez miesiąc nie zaszczyciłam swoją obecnością żadnego z klubów. Za to w pierwszym miesiącu BEZ DIETY ale przy w miarę regularnym chodzeniu 2-3 razy w tygodniu schudłam 3 kg. Zajęcia wtedy wybierałam głównie rozciągające, dwa razy takie bardziej dynamiczne z czego jedne pokochałam a jedne znienawidziłam. Mój pierwszy raz na bieżni był żałosny, nie umiałam jej obsłużyć i w ogóle iść po niej... Na szczęście w każdym z trzech miejsc działa to podobnie, więc podejrzewam, że wszędzie jest tak samo proste w obsłudze. Rada: jeśli jednak nie jest proste to zawsze możesz zapytać instruktora, po to są :)

No i najważniejsze... ostatnia fobia ale jakże powszechna. MYĆ SIĘ TAM CZY SIĘ NIE MYĆ? Jakby to powiedzieć... widziałam KILKA osób, które dopiero wyszły spod prysznica. Więc jeżeli boisz się, że tylko ty nie weźmiesz prysznica to spoko luz, prawie nikt tego nie robi. Jeśli masz inne fobie z tym związane to witaj w klubie - ja nadal się ich nie pozbyłam. Radzę sobie w ten sposób, że wracam dosyć szybkim spacerem, podczas którego i tak się spocę, więc to nie ma sensu. Polecam również rower, natomiast absolutnie nie polecam wracać po zajęciach wysiłkowych komunikacją miejską. Z wiadomych przyczyn...

Dodatkowo powiem, że do dziś nie potrafię wykonać wielu ćwiczeń poprawnie a jeżeli coś jest w rytm to go gubię. Powiem też, że nie tylko ja tak mam. Mimo wszystko naprawdę warto spróbować bo właściwie nic nie stracisz a wiele zyskasz. Mnie już nie bolą plecy a bolały bardzo. Schudniesz, poprawi ci się krążenie. Zyskasz prawidłowa postawę ciała, nauczysz się poprawnie oddychać. Oprócz tego spędzisz czas w pożyteczny i fajny sposób bez wyrzutów sumienia za kolejny zmarnowany dzień. Dziś kiedy czekałam pod salą słyszałam rozmowę dwóch kobiet, mówiły jak bardzo im się czasami nie chce przyjść i wolałyby iść spać ale jak już są to jest tak fajnie. Też tak mam - przed wyjściem szukam czasami wymówek i ustawiam budzik, w razie gdybym zasnęła. Budzę się dwie minuty wcześniej, przebieram, pakuję plecak i wychodzę, żeby mieć później tego nieznikającego banana na ryju :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)