niedziela, 26 czerwca 2016

Oliver Sacks - król pierwszego roku psychologii



Chciałam napisać coś zupełnie innego ale chwilę wcześniej ogarnęłam w końcu podstrony na blogu i okazało się, że praktycznie nie piszę o książkach - a powinnam, przynajmniej tak czuję. Czy jest jakaś konkretna książka, o której chcę się wypowiedzieć? Hmm...
Przez cały pierwszy rok psychologii przeczytałam więcej książek i artykułów naukowych niż przez trzy lata licencjatu z pedagogiki resocjalizacyjnej. Smutne to ale prawdziwe, niestety.

Z racji tego, iż zakochałam się w mózgu, tak na amen, zaczęłam poszukiwać jakichś przystępnie napisanych książek i artykułów na jego temat. Chciałam, żeby było niezbyt lekko ale przyjemnie. Nie jestem jeszcze na poziomie znajomości wszystkich zagadnień z zakresu układu nerwowego dlatego nie chciałam się zniechęcać trudnościami semantycznymi. Na pierwszy ogień poszedł doktor Oliver Sacks, a dokładnie "Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem".
Książka jest bardzo trudno dostępna. W księgarniach graniczy z cudem by ją znaleźć, w bibliotekach ciągle ktoś ją ma lub jest zarezerwowana a na serwisach ogłoszeń ceny z kosmosu. Trwało kilka miesięcy zanim udało mi się ją dostać z biblioteki szkolnej ale na tym nie poprzestałam. Spędziłam całkiem sporo czasu na allegro aż trafiłam na aukcję i ją wygrałam. Starsze wydanie udało mi się wylicytować z jakiegoś antykwariatu za około 35 zł zamiast 70-80 zł...
Nie będę się rozpisywać o czym jest bo to ciężko ogarnąć, dlatego podlinkowałam lubimyczytać.pl. Powiem tyle, że książka jest zbiorem 24 opowiadań o pacjentach tego cudownego doktora. Pacjenci cierpią na różne zaburzenia neurologiczne i jest im w życiu trudniej niż nam, zdrowym ludziom. Dzięki tej lekturze można spojrzeć na funkcjonowanie człowieka w zupełnie inny sposób i zastanowić się co by było gdyby nagle na nas spadło coś takiego jak niezdolność do rozpoznawania twarzy, luki w pamięci czy paraliż. Zapewniam, że po tej książce nabierzecie ochoty na kolejne :)



Moim kolejnym podejściem były "Przebudzenia", czyli poruszająca opowieść o historycznej chorobie jaką było śpiączkowe zapalenie mózgu, wywołane podczas pierwszej wolny światowej. Doktor Oliver Sacks w pewnym momencie swojego życia zajmował się pacjentami, których stan przypominał chorobę Parkinsona ale w dużo cięższym przebiegu, wielu z nich było w śpiączce. Jest to książka bardzo trudna do czytania bo ma co chwilę jakieś specjalistyczne słówko - na szczęście na końcu zamieszczono słownik i można wszystko sprawdzać na bieżąco, ja tak robiłam żeby się nie pogubić :)
Oprócz tego, że trudno się czyta ze względów semantycznych to również emocjonalnie potrafi rozłożyć w pewnych momentach. Historie tych ludzi w połączeniu z tym jaki sposób doktor Sacks się do nich odnosi jest wzruszające. Moment przebudzenia zrobił na mnie ogromne wrażenie ale też dał jeszcze więcej pytań o funkcjonowanie człowieka. Bo przecież, jak można będąc "warzywem" przebudzić się na miesiąc i żyć pełnią życia jakiego nie dane im było doznawać przez długie lata, a następnie wrócić ponownie do swojego śpiączkowego stanu? Niesamowite...
Polecam również film o tym samym tytule, idealny jak ktoś chce sobie popłakać ;)



Następnie przeszłam do "Halucynacji", czyli opowieściach o przedziwnych stanach świadomości w których możemy się znaleźć zarówno celowo pod wpływem środków psychoaktywnych ale także niespecjalnie, poprzez efekt jakiejś choroby. Akurat tę książkę lekko mi się czytało, więc sięgnęłam po autobiografię doktora :) "Stale w ruchu" to historia jego życia mniej więcej od momentu pójścia na studia do starszego wieku. Nie udało mi się przeczytać w całości, również z racji kolejki w bibliotece oraz tego, że nałożyła mi się na to sesja :/ W każdym razie, doktor Sacks to był człowiek rakieta. Wszędzie go było pełno i nie potrafił usiedzieć w miejscu. Jego życie było pasmem przygód, sukcesów i porażek. Dzięki tej książce tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jest bardzo inspirującą osobą.






Doktor Oliver Sacks został moim królem pierwszego roku. Oprócz tego, że naświetlił mi wiele skomplikowanych problemów o których nawet pojęcia nie miałam, dał wiele inspiracji nawiązując do dzieł swoich mentorów. Jednym z nich jest rosyjski psycholog i twórca neuropsychologii - Aleksandr Łuria. Po jego wytwory zamierzam sięgnąć po wakacjach jako uzupełnienie wiedzy z wyższych procesów poznawczych :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)