wtorek, 7 czerwca 2016

Co robić kiedy już się nie chce?




Moja odpowiedź jest prosta - odpuścić. Nieważne czy jest to błahostka czy coś mega ważnego. Jeżeli NAPRAWDĘ czujesz w każdej komórce swojego ciała, że to co robisz nie jest dla ciebie, odpuść. Daj sobie spokój i nie męcz się czymś co nie daje ci szczęścia. Życie masz jedno, nie szkoda ci?

Zmęczenie, padnięcie na twarz po intensywnym okresie pracy nad czymś co za chwilę doda ci energii w ilości wystarczającej by przenosić góry jest czymś zupełnie innym. To ci daje flow, przepływ POZYTYWNEJ energii i warto się w ten sposób męczyć. Ja na przykład po ostatnim festynie na około siedemset dzieci padłam na twarz i wstałam po 10 godzinach ale zaraz potem chciałam więcej.



Teraz siedzę i piszę chociaż "powinnam" być w pierwszej pracy i dawać z siebie wszystko, żeby korpoludkom żyło się lepiej a w nagrodę otrzymałabym daninę wystarczającą na opłacenie pokoju, tylko. W sensie, że oprócz marnych kilku złotych nie miałabym z tej pracy nic więcej. Tyle co mogłam z niej wyciągnąć i zamienić na korzyści osobiste udało mi się w mniej niż rok, teraz się tam tylko męczę. Po co? Chyba już tylko z przyzwyczajenia albo nadal ze strachu przed brakiem pieniędzy, chociaż nie pamiętam kiedy ostatnio było tak bym nie miała co jeść. Lubię tam niektórych ludzi ale nienawidzę korpo, wolę walkę z wiatrakami mającą jakiś sens. W końcu jestem pedagogiem :)

Mój rozwój osobisty idzie tak wolno i zaczął się tak późno właśnie przez zaburzone poczucie bezpieczeństwa. Kiedyś było naprawdę źle ale przezornie zamieniłam to w lęk antycypacyjny, czyli lęk przed tym, że jeszcze kiedyś będę musiała się tym martwić. Jak walczyłam z lękiem? Powolutku, nie spiesząc się i mieszając różne metody. Żeby sobie uświadomić o co chodzi musiałam przeanalizować swoje życie wcześniejsze i obecne dlatego wiem, że to lęk. Lęki prowadzą do nerwicy a jak pozbyć się nerwicy? Behawioralnie :) Starałam się oswoić z tym co może mnie czekać kiedy stracę źródło dochodu, czymkolwiek by ono było. Dzięki temu zobaczyłam, że można inaczej i już chciałam tylko inaczej. Koniec z muszę bo ktoś mi kazał, teraz tylko muszę bo chcę.

Czy tak wiele stracę rezygnując z pierwszej pracy już teraz? Jeśli chodzi o kwestie finansowe to miesiąc wcześniej niż jest to zaplanowane stracę kilka stówek, wielkie rzeczy :) stracę również napięcie i chroniczne zmęczenie związane z wykonywaniem obowiązków przewyższających czas którym dysponuję, Ciągle mi coś dorzucają oprócz złotówek oczywiście. No sorry, jestem jedna i nie ogarnę obowiązków całoetatowych w 3 godziny,..
Co zyskam a co stracę jak tam zostanę jeszcze miesiąc? Zyskam kilka stówek, stracę znacznie więcej. Mnóstwo czasu, nerwów i pewnie w końcu trochę zdrowia. Przed zmianą siedziby w firmie jet nerwówka a skoro mnie to nie interesuje to chyba nie powinnam się w to angażować bo nikt nie ma czasu ogarnąć swoich rzeczy samodzielnie. Mam sesję i naprawdę chciałabym się czegoś nauczyć. Nie po to by zdać tylko by umieć.

Jak myślicie, która opcja jest korzystniejsza? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)