środa, 14 października 2015

Tanie odżywianie: podsumowanie dwóch tygodni domowych posiłków do pracy (WYZWANIE-GOTOWANIE)



Zdrowe jedzenie jakoś bardziej mi smakuje niż niezdrowe, co wcale nie przeszkadzało w leniwym konsumowaniu tego, co "Pan Kanapka" ma do zaoferowania. Do momentu, aż zaczęłam się przyglądać bliżej swoim wydatkom na żywność...
Szczęka mi opadła ale na szczęście dzięki mądrym treściom w internetach pozbierałam ją z podłogi (więcej na ten temat). Po w miarę wnikliwej analizie wydatków postanowiłam rzucić sobie wyzwanie: do wypłaty przynoszę swoje śniadanie, obiad i przekąski do pracy! Jaki uzyskałam efekt?

Podsumowując efekty mojego postanowienia postanowiłam dać mu nazwę. Starałam się aby zawsze to było coś do odgrzania na ciepło, więc wyszło:
'WYZWANIE-GOTOWANIE"! :D
Wypłata przyszła dziś, może nie do końca się udało nie jeść byle czego ale zamiast skończyć wyzwanie, zaczynam się rozkręcać!




Dzień 1. i 2.: weekend szkolny, wcześniej przygotowałam obie obiad na dwa dni
Upiekłam pierś z kurczaka w marynacie z koncentratu pomidorowego. Kurczaka kupiłam za 12 zł/kg i wydałam około 7 zł/ na dwa dni. Podałam z ryżem i sałatką ogórkową ze słoika od mamy :)

Dzień 3.: poniedziałek
Pieczeń z mięsa mielonego podana z kaszą gryczaną i gotowaną brukselką. Wiem, że ciężkie ale tanie i dobre. Mięso mielone kupuję z lenistwa raczej w gotowych opakowaniach i dzielę je na pół, więc wychodzi tanio tym bardziej, że zazwyczaj zwracam na nie uwagę dopiero przy promocji :) Kaszę gryczaną białą kocham miłością wielką i mam zawsze a brukselkę kiedyś dała mi mama i miałam w zamrażarce.

Dzień 4.: wtorek
Ryba z piekarnika, w biedronce około 5 zł. Do tego kuskus i warzywa (gotowana fasolka szparagowa zielona, papryka czerwona i kukurydza z puszki). Kasze były w promocji -20%, opakowanie fasolki za 2,50 zł miałam na dwa razy, papryka była malutka a kukurydzę lubię też do kanapek.

Dzień 5.: środa
Makaron ze szpinakiem. Kupiłam szpinak mrożony za ok 3 zł/ na dwa razy, ser feta za też około 3 zł/ na dwa razy i zostało, makaron orkiszowy znalazłam gdzieś w szafce.

Dzień 6.: czwartek
Serio? Mam zaćmienie i nie pamiętam co mogłam wtedy jeść, grunt, że nie było to coś niezgodnego z postanowieniem bo bym pamiętała :)

Dzień 7.: piątek
Krokiety ze szpinakiem. Mąkę, jajka, bułkę tartą i mleko mam w domu zawsze (prawie). Szpinak miałam, ser feta też, czosnek też gdzieś leżał. Dokupiłam tylko kalafior bo był taki ładny i tani, że za 3 zł szkoda było nie wziąć :)

Dzień 8,9,10.: sobota, niedziela, poniedziałek
Nie liczy się bo byłam u mamy, czyli wolna amerykanka. Jem wszystko i udaję, że nie tyję. W poniedziałek mama mi dała obiad z niedzieli do pracy. Kasza i jakieś mięso w sosie a do tego surowa paprykę.

Dzień 11.: wtorek
Po raz kolejny ryba z piekarnika, kuskus i warzywa tym razem bez kukurydzy bo się zepsuła (fasolka została z zeszłego wtorku a paprykę miałam od mamy). Koszt około 5 zł na rybę.

Dzień 12.: środa, dziś
Wczoraj nie miałam czasu zupełnie, więc nie poszłam do sklepu. W domu za wiele nie miałam, więc zrobiłam omlety z papryką a do tego kalafior gotowany (zostało mi kilka różyczek z piątku i zamroziłam).

Wspomniałam również o przekąskach bo zawsze muszę mieć przynajmniej świadomość, że mam pod ręką jedzenie. Wybierałam takie rzeczy jak: musli z jogurtem naturalnym, pokrojone w cząstki jabłka, marchewki, ogórki, grejpfruty, winogrona.

Brałam też praktycznie zawsze kanapki, z jakimś serkiem typu camembert lub innym smarowidłem plus papryka ze słoika od mamy, pomidory suszone i świeża papryka. To było moje śniadanie.

Kolacje jadałam różne bo czasem zostało mi coś z obiadu przygotowywanego na drugi dzień i jadłam trochę ryby, trochę szpinaku. Oczywiście zdarzył się popcorn i niestety przepyszny deser z Biedronki (takie okrągłe przezroczyste pucharki pakowane podwójnie, w środku ptysie z bitą śmietaną zanurzone w sosie czekoladowym...).

Jakie przybrałam kryterium, tego czy wyzwanie zostało wykonane? Proste! Chciałam się dobrze z tym czuć. Weekend u mamy się nie liczy z oczywistych względów a w pozostałe dni ani razu nie zdarzyły mi się wewnętrzne wyrzuty sumienia. UDAŁO SIĘ! :D










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)