środa, 15 lipca 2015

Jak się robi szczęście?



O tym "JAK SIĘ ROBI SZCZĘŚCIE W 100 DNI" opowiada w swojej książce Mateusz Grzesiak. Jakiś czas temu, kiedy zaczęłam się interesować rozwojem osobistym  i natknęłam się na ową postać byłam nastawiona trochę sceptycznie. Taki wymuskany typ, jakich jest już i tak zbyt dużo, dający sobie prawo do mówienia ludziom jak mają żyć. Tak właśnie myślałam ale nie chciałam oceniać człowieka po pierwszym wrażeniu, przecież nawet go nie znam.
W pracy słuchałam jego filmów na youtube i myślałam tylko, że pieprzy głupoty jak każdy. Dopiero jak kilka razy go przesłuchałam (tak, dałam mu szansę) postanowiłam polajkować go na fejsie. Człowiek jest naprawdę szczęśliwy, więc czemu by nie podejrzeć jak to robi? W gratisie za owego lajka dostaję codziennie ogromną dawkę motywacji, ćwiczeń rozwojowych i ogólnie świadectwa tego, że można. Jak dowiedziałam się o książce "100HAPPYDAYS..." nie miałam nawet zamiaru jej kupować. W ogóle się nią nie zainteresowałam. Dziś szukałam czegoś ciekawego w empiku, a właściwie to szukałam torby po całej Galerii Mokotów i przez przypadek kupiłam książkę.

Co zamierzam z nią zrobić i właściwie po co mi ona? Po każdym opisanym dniu autor zadaje ćwiczenie. Są bardzo proste i najlepsze jest to, że nie muszę wkładać w to dużo wysiłku bo wystarczy, że codziennie przeczytam jeden opisywany dzień i zrobię jedno ćwiczenie. Zainwestowałam w swój egzemplarz, żeby mieć to wszystko w całości w jednym miejscu i zorganizowane tak, żeby mi się chciało. Impulsem do zakupu było wspomnienie emocji jakie odczuwałam w zeszłą niedzielę po wykonaniu jego ćwiczenia. Dzięki temu poniedziałek nie był straszny.

Już nie mogę się doczekać bycia w trakcie, bo mimo stawiania celów tak naprawdę lubię być w drodze do ich realizacji. A może chcesz się podzielić swoją opinią na temat Mateusza Grzesiaka, jego książki lub innego człowieka, który "daje kopa"?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad :)